Notatnik #57 – z eLeLeMami pod strzechą

Kochani,

w tym tygodniu doszedłem do wniosku, że stało się. Duże modele językowe, zwane przez ogół publiczny “sztuczną inteligencją”, spopularyzowały się na tyle, aby można było mówić, że wręcz spowszechniały. Pozwolę sobie przytoczyć szereg dowodów anegdotycznych.

1. Zacznę od mojego własnego ogniska domowego, gdzie Marta przy pomocy Clauda tworzy dla naszych chłopaków gry edukacyjne aby uczyć ich czytania i liczenia. Po prostu. NIezbyt skomplikowane gry na poziomie flashowych aplikacji sprzed dwóch dekad. Ale można je zrobić w jeden wieczór i spełniają swoją funkcję.

2. Obrazy:

  1. Moja spółdzielnia tworzy przy pomocy LLMów obrazki do ogłoszeń
  2. Lokalny klub gier bitewnych to samo
  3. Nawet redakcja Polityki, co szczególnie mnie zabolało, przygotowując numer specjalny o latach 90. wrzuca na okładkę LLMowego potworka.Jakby nie mieli gigantycznego archiwum zdjęć, które mogliby wykorzystać
  4. Wkręciłem się ostatnio w kilka różnych grup tematycznych na Facebooku, o figurkach i RPGach. Na każdej z nich pojawiają się ludzie, którzy po prostu chcą wrzucić “ładny obrazek”, jaki wygenerował im skrypt.
  5. Nawet ostatnio ktoś w mojej firmie w wewnętrznej komunikacji przetworzył zdjęcia kadry dyrektorskiej na mięciutkie kreskówkowe ludzi, który styl znam do urzygu z mediów społecznościowych
  6. Polski wydawca przygotowując nową edycję poważanej w moim kręgu towarzyskim gry planszowej Concordia umieszcza na okładce gładką AI matronę i dostaje za to bęcki w sekcji ocen na najważniejszym branżowym serwisie. Broni się, że to jedynie wersja robocza.

3. Dźwięki:

  1. Wspominałem tutaj chyba kiedyś o zjawisku nazwanym przeze mnie “pornopopem”, masowo tworzonych piosenkach o wulgarnych tekstach. Tam gdzie ja zatrzymałem się na twórczości Teresy Cockpit, mainstream podłapał Kutas Records z homoerotycznymi (homofobicznymi?) tekstami.
  2. Ale jakiś czas później trafiłem na tworzone masowo piosenki disco polo, między innymi w spektakularnej stadionowej aranżacji
  3. Potem mignęła mi rolka jakiejś tatuatorki, która jako podkład wykorzystuje nibyfolkowe utwory. Co wydało mi się o tyle ciekawe, że ten kawałek miał raptem kilkaset wyświetleń, więc musiał wiralować innym kanałem
  4. Za 49 PLN możecie wykupić kurs, który nauczy Was jak czerpać “pasywny dochód” z zalewania YouTuba sztuczną muzyką 
  5. Na Spotify słucham dużo spokojnej elektronicznej muzyki tła i nie mam już absolutnie żadnej pewności, czy to są prawdziwi wykonawcy. Nawet ostatnio trafiłem na składankę bluesową, która była podejrzanie gładka. Wróciliśmy do epoki supermarketowego kosza z cover-albumami “inspired by…”.

4. Teksty:

  1. Szczęśliwie oduczyłem się regularnie odwiedzać Linkedin, więc mam mniejszą ekspozycję na wszystkie lekcje na temat marketingu jakie można wyciągnąć ze spaceru z psem, więc nie wiem, co tam się dokładnie w tym momencie dzieje.
  2. Ale na FB trafiłem parę razy na wklejanie z LLMów analizy na tematy obronnościowe, w których zawsze dochodziło do dramatycznego przełomu technologicznego tam, gdzie go absolutnie nie było.
  3. Słuchając radia Kampus trafiłem na audycję, w której prowadzący pokazywał pochodzącemu ze śląska raperowi jakie śląskie teksty wypluł mu ChatGPT i zaśmiewali się jak norki
  4. Na jednej grupie użytkownik pyta: “Słuchajcie mam do was ogromną prośbę! Polećcie mi alternatywę dla ChataGPT, która ogarnia. Przecież ten chat to jest jakaś porażka. On nie pamięta o czym pisaliśmy dwa dni temu. Czuję się jakbym pisał z moją toksyczną byłą”
  5. “Cześć jaki czat polecacie do pomocy z pisaniem pracy magisterskiej?”
  6. Szpital w Poznaniu wykorzystuje “Skrybę AI”, który pomoże w “precyzyjnym zanotowaniu istotnych informacji”. Z kolei lekarze z Wojewódzkiego Szpitala Dziecięcego w Bydgoszczy przy pomocy LLMa generują treść Karty Informacyjnej Izby Przyjęć, zapominając o skasowaniu komentarzy od skryptu.
    1. wykorzystywanie LLMów w pracy lekarzy jest ogólnie jednym z wątków drugiego sezonu The Pitt. Tam jest eksperymentem, a tutaj w Polsce codziennością.

5. Wideo:

  1. Tutaj przyznaję najmniej mi się trafiło w oczy. Być może dlatego, że siedzę głównie na swoich subredditach o wojnie i jest dostatecznie dużo materiałów o wybuchających rosyjskich żołnierzach aby trzeba było generować sztuczne.
  2. ale na jednej grupie można znaleźć takie ogłoszenie: “Dzień dobry !🙂 czy mogłabym poprosić kogoś dobrego o podmienienie twarzy dziewczynki śpiewającej tą piosenkę na twarz mojej córeczki ? Dziś usłyszałam, że jej marzeniem jest zaśpiewać jak jak ona gdyż jest wielką fanką Demon Hunters! 🥹pomóżcie mi proszę chociaż w małej cześć spełnić jej marzenie. Zdjęcie wyślę na priv nie chcę tutaj publikować takich treści. Będziemy bardzo wdzięczne ![❤️Mama i córcia !👩‍❤️‍👩”
    1. Myślę sobie, że to ogłoszenie też wygenerował skrypt
    2. Mam horą curkę

6. Co to wszystko znaczy? AI Slop tu jest. Rozlał się szybciej niż przypuszczałem. I tu zostanie. Dlaczego?

  1. bo jest good enough. Polecę klasistowskim snobizmem, ale dla wielu osób to co oferują LLMy jest po prostu “ładne”, “fajne” i w jakiś sposób ich porusza. Winię polski system edukacji, który sztukę traktuje po macoszemu.
    1. Dlatego ktoś przy pomocy LLMa przerabia obrazki, których estetyki nie jest w stanie przyjąć (https://ludzie.fakt.pl/plagiat-polskiego-grafika-krazy-po-si…) Co jest kolejnym rozdziałem starej dyskusji czy sztuka ma być “ładna”, jak chcą masy, czy nie, jak chcieli niektórzy artyści.
  2. jednocześnie, rzeczywiście, LLMy pozwalają wielu osobom zostać twórcami. Często po raz pierwszy w życiu od szkoły podstawowej tworzą sztukę. Snob we mnie powie, że często marnej jakości, powtarzalną, ale kto wie do czego te zabawy z chatami kogoś zainspirują?
    1. oglądałem w tym tygodniu “Becoming Led Zeppelin” o czasach, kiedy potrzeba było kilku osób aby zacząć tworzyć muzykę. Od kilku dekad wystarcza jedna z komputerem. A dziś nawet nie trzeba się znać na Fruity Loopsach, aby stworzyć discopolowy hicior na 1 mln wyświetleń na YT.
  3. To wszystko jest, póki co, na indywidualnym poziomie, oczywiście tanie. Czasami wręcz darmowe – co jest ulubioną ceną Polaków. Po co płacić grafikowi? Po co płacić za dostęp do fotograficznych stocków? Wystarczy parę tokenów i wystarczająco dobry efekt w parę minut.
  4. A skoro dorwali się do tego różni szamani multipoziomowego marketingu, możemy mieć pewność, że ich akolici będą zalewali serwisy masą podobnej treści.

7. Nie ma ucieczki? Nie ma. Nie w sytuacji gdy widzisz slopową stylistykę na ogłoszeniu przyklejonym na wejściu do swojego bloku. Ale tym bardziej wzrasta wartość białkowej sztuki. Starej muzyki, literatury. Krzywych, niedoskonałych obrazów na które patrzysz w knajpie. Ciągle w kinach są trwające dwie godziny filmy, coś, czego jeszcze żaden zaklinacz LLMów nie będzie w stanie zrobić.

  1. Być może właśnie AI Slop będzie czymś, co sprawi, że wreszcie przestanę tyle czasu marnować na scrollowanie treści. Bo jej poziom spada na łeb na szyję.
  2. I jest w tym jakąś satysfakcja, że cała ta maszynka do wyciskania naszej uwagi ugnie się pod ciężarem taniego, masowego badziewia. Czego sobie i Wam życzę.

Trzymajcie się tam w tej slopokalipsie.

Wasz Konrad

Obraz w nagłówku: Tadeusz Makowski, “Kobiety robiące na drutach – szkic”

3 Responses

  1. Zalew AI slopu to jedno, ale dużo gorsze jest to, jak ludzie bezrefleksyjnie do tego podchodzą… Z drugiej strony, jak świat światem zawsze byli tacy, którzy podchodzili bezrefleksyjnie do czegokolwiek, nie umiejąc choćby rozdzielić osoby aktora od postaci, którą ten gra w filmie czy serialu. Pochwalę się, że moja mama ma 71 lat, a bez problemu potrafi odróżnić grafikę z generatora od prawdziwego zdjęcia.

    Z AI jest tak samo jak z poprzednimi nowinkami technologicznymi, a czasami nawet ta sztuczna inteligencja do czegoś się przydaje. 🙂 Wiesz, coś jak nóż – możesz nim zabić człowieka, a możesz zrobić kanapki dla swojej rodziny.

    W ogóle to zdaje się, że pamiętam Twój komiks KE? 🙂 Chociaż już dość mgliście. Sama w tamtych zamierzchłych czasach coś tam tworzyłam, ale nie było to jakoś super popularne. Ba, tworzę do dziś, ale już bez spiny. A, no i też jestem prawie-historykiem. 🙂
    Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *