Dawno nie wysyłałem newslettera, bo niestety maile te straciły swoją motywacyjną moc zaganiania mnie do pisania książki. Od kilku miesięcy praktycznie nic nie napisałem. Wygląda na to, że moja głowa jest w innym miejscu.
W zeszłym roku odkryłem, że pisanie książek stało się dla mnie sposobem na regulacje w obliczu stresu związanego z pracą. W momencie w który udało mi się z tym stresem poradzić w bardziej całościowy sposób, przestałem czuć potrzebę pisania.
To zasadniczy pierwszy powód.
Drugi jest futurologiczny. Ostatnie kilka lat minęło nam pod znakiem popularyzacji dużych modeli językowych. Mam z nimi pewien problem. Jako temat do rozkminy, nie wydają mi się interesujące – no bo jaki jest endgame? Skrojoni na miarę asystenci, wirtualni przyjaciele i kochankowie. To nie jest nic przesadnie nowego w bulgoczącej zupie cyberpunkowych tropów.
Jednocześnie, popularyzacja LLMów już się wydarzyła, nie zagnamy ich z powrotem do butelki, bo znalazły już swoje zastosowania. Najczęściej mało szlachetne czy artystycznie interesujące, ale mleko już się rozlało. Szybciej niż toczyło się w mojej głowie budowanie świata Warszawy 20XX. Więc czuję się w obowiązku przerobić to, co już wymyśliłem. Ale, patrz punkt pierwszy.
Dodatkowo, uparłem się aby akcja mojej drugiej książki kręciła się wokół tworzenia gier wideo i cały czas nie mam poczucia, że wymyśliłem przekonującą przyszłość rozwoju tej branży w perspektywie następnych kilkudziesięciu lat.
To wymówki, ale bardzo je lubię.
W lutym-marcu powinienem się dowiedzieć, czy “Natychmiast to skasuj” zostało nominowane do jednej nagrody. Czasami mam myśli, że szkoda, że jednak nie przyjęło się bardziej, więc jeśli zostanie pominięta to pewnie przez moment będzie mi trochę smutniej. Ale tylko przez momencik.
Klasycznie zachęcam do pozostawienia opinii na temat “NTS” na platformie do oceniania książek Waszego wyboru. Na przykład na Lubimy Czytać lub Goodreads.
Mniej interesuję się też tematami “technologicznymi”, więc Polski Komitet Olimpijski płacący kryptowalutami za medale sportowców to coś, czego nie miałem na swojej karcie w bingo.
Na pytanie: “co u mnie słychać?” odpowiadam: mam ostatnio dużo innych, nowych hobby, które zajmują mi wieczory. Zamiast rozmyślań nad cyberpunkowymi historiami pożeglowałem w fantasy klimaty.
Dalej gram z kolegami w “Mythic Bastionland”, grę fabularną o drużynie rycerzy. Jestem tutaj mistrzem gry, ale nie jest to świat nad którym myślałbym godzinami. Raczej trzymam się narzędzi, które łatwo pozwalają tworzyć zadania, więc to nie jest tak, że wymyślam uniwersum, które mógłbym zaludnić innymi historiami. Ale wrzucam na bloga podsumowania kolejnych sesji, więc zapraszam do notki o naszym czwartym spotkaniu.
Drugim hobby jest malowanie figurek. Gdy się spojrzy poza Warhammera, można odnaleźć całą masę interesujących niszowych systemów. W które nigdy ze znajomymi nie zagram, bo nie mają czasu uczyć się zupełnie nowych gier. Ale malowanie to bardzo przyjemny sposób spędzania wolnego czasu, napiszę o nim nieco więcej.
tak to się toczy. Ale w sumie, dzięki pisaniu tego maila wpadł mi do głowy pomysł jak ugryźć te nieszczęsne czaty.
A, polecam “Predator: Badlands”. Bardzo przyjemne familijne kino. Minus wyrwane kręgosłupy.
Pozdrowienia,
Konrad








