Notatnik #51 – do zobaczenia na MFKiG

1. Witajcie po lekkiej wakacyjnej przerwie. Już za tydzień, w weekend 27-28 września, będę obecny ze stoiskiem na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi.

  • szukajcie naszego stoiska na płycie głównej, pod numerem 273
  • ponadto, w sobotę o godz. 17:00 będę brał udział w panelu pt. „Polygamia i początki growego internetu w Polsce” gdzie razem z Piotrkiem Gnypem, Marcinem Kosmanem i Bartkiem Kluską będziemy dyskutować na rzeczony temat. Sala F. 
  • To mój pierwszy raz na MFKiG od jakiś 14-15 lat… i to na dodatek od razu jako „wystawca” i „panelista”. Formalnie rzecz biorąc już kiedyś brałem udział w festiwalu jako prowadzący spotkania. To będzie dosyć nostalgiczna wyprawa dla mnie.

2. Interesujący materiał wideo na temat bieżącego stanu badań dna mórz i oceanów. Nieco dramatyczny w swoim ukazaniu chińskich osiągnieć, ale ciekawy pod względem choćby omówienia jakie drony i roboty są używane. Nie zdawałem sobie sprawy, że ludzie wymyślili podwodne kombajny do zbierania minerałów.

3. Przegapiłem temat, ale parę miesięcy temu świat obeszła wieść, że rząd Danii planuje dać ludziom prawo autorskie do swojego wizerunku aby pomóc ludziom zastrzec np. swoją twarz, wobec zakusów LLMów.

  • „The Danish culture minister, Jakob Engel-Schmidt, said he hoped the bill before parliament would send an “unequivocal message” that everybody had the right to the way they looked and sounded.”
  • na razie to tylko propozycja, ale podobno z szerokim poparciem w duńskim parlamencie
  • gdzieś jest w tym potencjalny materiał na opowieść o kimś, kto pozywa chirurga plastycznego za to, że wszystkim pacjentkom robi takie same usta i nosy

4. Kreatywnie mam ostatnio zastój, ale już niedługo jesień, ciemniej, zimniej, więc człowiekowi od razu milej będzie pisać.

Z popkultury w ostatnim czasie:

  • „Góra pod morzem” Ray Nayler – to jedna z tych „cyberpunkowych” książek, o której nikt nie mówi, że jest cyberpunkowa, a zamiast tego używa określenia „futurystyczny thriller”. Skądś to znam. Bardzo dobre.
  • „Sezon spadających gwiazd” Marcin Podolec – wspaniały komiks obyczajowy o koszykarskiej zajawce autora. Jestem oczarowany.
  • „Siedem śmierci Evelyn Hardcastle” Stuart Turton – a to mi się z kolei nie podobało. Bardzo pogmatwana konstrukcja kryminalnej zagadki zaplątanej w czasową pętle rodem z „Dnia świstaka”. Moim zdaniem autor nie uniósł tego do końca, ale nie przeszkodziło mu to w osiągnięciu międzynarodowego sukcesu.

Pozdrowienia,

Konrad

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *