kmh

Nazywam się Konrad Hildebrand i za dnia jestem zwyczajnym dwudziestoparolatkiem walczącym o miłość, sprawiedliwość i lepsze jutro. Obecnie zajmuje się robieniem internetów w dużej firmie z całkiem znośną stołówką. Wcześniej zajmowałem się masą interesujących rzeczy, m.in. prowadzeniem magazynu Motyw Drogi, który aktualnie znajduje się w stanie hibernacji. Ale to się zmieni. Tutaj wrzucam wszystko to, co o czym nie chce zapomnieć.
Można mnie również znaleźć na:
Czy uważasz, że ten dość duży projekt ma szansę powodzenia? Zaistnienia nie tylko w świadomości garstki komiksiarzy, ale też trafienia do ludzi niezainteresowanych komiksem? Myślę, że jak coś ma odrodzić zainteresowanie sztuką komiksu wśród szerszego odbiorcy, to właśnie to. Ale być może się mylę – w Polsce, po wojnie, przez lata komunizmu systematycznie zabijano w narodzie wiedzę i miłość do jakiejkolwiek formy sztuki – od słowa po obraz i niestety efekty tej propagandowej walki mamy dzisiaj – pół-analfabetyczne społeczeństwo, używające wulgaryzmów zamiast słów, o totalnym braku wyczucia, podążającym za medialnym chłamem, jak cielęta na rzeź. Kiedyś wulgaryzm był zarezerwowany tylko dla artysty i chłopa, ponieważ obaj sprawowali podobne funkcje w społeczeństwie: karmili je, tylko w innym wymiarze. I mieli na to przyzwolenie, gdyż ludzie nie mogli się bez nich obejść. Dzisiaj „artystą” może być każdy, każdy może przeklinać. Ja staram się nie przeklinać, gdyż artystą nie jestem. Wydaje mi się, że jestem rzemieślnikiem, który musi opanować swój kunszt do perfekcji. A kiedy to nastąpi, wtedy może będę się tak mógł nazywać czasem – za słowami mojego profesora od malarstwa, Piotra Jargusza, który twierdzi, że artystą się nie jest, artystą się tylko bywa.

Ziniol: Wywiad z Arkadiuszem Klimkiem

fajne, do wpisania na listę

Komentarze (Pokaż)
komenatrze obsługiwane przez Disqus