kmh

Nazywam się Konrad Hildebrand i za dnia jestem zwyczajnym dwudziestoparolatkiem walczącym o miłość, sprawiedliwość i lepsze jutro. Obecnie zajmuje się robieniem internetów w dużej firmie z całkiem znośną stołówką. Wcześniej zajmowałem się masą interesujących rzeczy, m.in. prowadzeniem magazynu Motyw Drogi, który aktualnie znajduje się w stanie hibernacji. Ale to się zmieni. Tutaj wrzucam wszystko to, co o czym nie chce zapomnieć.
Można mnie również znaleźć na:
G.I. Joe: Czas Kobry da się obejrzeć zupełnie bezboleśnie. Fabuła co prawda nie najwyższych lotów, a na dodatek do cna przewidywalna – zły próbuje przejąć kontrolę nad światem, toteż elitarna jednostka wojskowa wkracza do akcji, by ocalić ludzkość. Za to jest efektownie – ładne sceny wybuchów, widowiskowe walki, supernowoczesne gadżety i broń - jest na co popatrzeć. Obsada nie zawodzi, podobał mi się przede wszystkim Dennis Quaid, pozytywnie – jak zawsze - Jonathan Pryce, Christopher Eccleston i Arnold Vosloo. Dzielnie kroku dotrzymywała im młoda gwardia, drobny plusik za epizod Brendana Frasera. Panom zaś mogę szczególnie polecić rolę Sienny Miller – nie dość, że ładna, to jeszcze w lateksowym wdzianku… Krótko mówiąc, głupiutkie, przewidywalne od pierwszej do ostatniej sceny, ale dobrze się ogląda.

Polecamy / Odradzamy w sierpniu - POLTERGEIST

naprawdę, to już druga pozytywna recenzja GIJOE autorstwa dziewczyny jaką widzę oO

Komentarze (Pokaż)
komenatrze obsługiwane przez Disqus