Ja niestety dla niektórych nie należę do osób, które traktują strony jako hobby – strona ma zarabiać na siebie (a to nie tylko koszty serwera, ale też utrzymania redakcji i rozwoju). Do interesu dokładać zamiaru nie mam, jak biznesplan nie wypali, to bloga sprzedam albo (jeśli nie będzie klientów) zlikwiduję i odciąże serwer na nowe serwisy. W biznesie nie ma sentymentów. To brutalna prawda z którą często się spotykam wśród internautów. Większość z nich myśli “skoro ja robię stronę w ramach hobby, to każdy tak powinien robić”. No właśnie nie, w ramach hobby to ja oglądam Science Fiction, a blog jest stroną mającą na celu zarabianie pieniędzy. Goście z Facebooka też strony dla hobby nie robią tylko dla kasy. Rachunek jest prosty – serwis przynosi zyski, to nowa treść się pojawia i czytelnicy są szczęśliwy. A jak serwis nie przynosi zysków i jest olewany przez czytelników, to jest nierentowny i się go elminuje po uprzedniej próbie sprzedaży.
widzicie więc, zimni biznesmeni nie mają sentymentów względem swoich blogów. co za koleś. im dłużej przyglądam się jego stronie, tym bardziej poprawia mi humor.