kmh

Nazywam się Konrad Hildebrand i za dnia jestem zwyczajnym dwudziestoparolatkiem walczącym o miłość, sprawiedliwość i lepsze jutro. Obecnie zajmuje się robieniem internetów w dużej firmie z całkiem znośną stołówką. Wcześniej zajmowałem się masą interesujących rzeczy, m.in. prowadzeniem magazynu Motyw Drogi, który aktualnie znajduje się w stanie hibernacji. Ale to się zmieni. Tutaj wrzucam wszystko to, co o czym nie chce zapomnieć.
Można mnie również znaleźć na:
Pisałem jakiś czas temu, że wielkie hitowe gry akcji są na poziomie pornosów i że wyjątkowo mało udani bękarci literatury dopisują do nich głupawe fabuły, żeby sfastrygować ze sobą sceny krwawej jatki. Ok, Bound in Blood to ciągle pornos, w czasie którego rewolwer kiwa się u doły ekranu niczym galwanizowany członek, a z krzaków wyskakują Indianie jak na strzelnicy w wesołym miasteczku na prowincji. Ale akurat z tego pornosa możnaby wyrzucić jatkę, sfilmować pozostałe sceny i wyszedłby przyzwoity western. Żadne arcydzieło, bardziej film telewizyjny niż kinowy - ale poznanie losów braci McCall na srebrnym ekranie to nie byłby wieczór zmarnowany.

Graj utracony: Call of polski patriotyzm

dopiero teraz trafiłem na ten ustęp, bardzo celny.

Komentarze (Pokaż)
komenatrze obsługiwane przez Disqus