Bo podczas gdy stworzenie dobrej makiety gazety to rodzaj sztuki, layouty internetowe są do siebie podobne i mało twórcze. Nie ma Pan poczucia, że się zawodowo cofa?
To prawda, w Internecie nie ma czegoś, co nazywamy art direction. Zdarzają się wyjątki, na przykład inauguracja prezydenta Obamy, gdy nagle zmieniają się główne witryny internetowe, jest więcej zdjęć, grafiki, są ciekawsze layouty. Ale na taki dzień trzeba się przygotować. Tu gazety mają przewagę, mogą reagować z dnia na dzień. Największą słabością Internetu jest to, że przez 364 dni strony wyglądają tak samo.
Taaak, nie ma “art direction”. To za rok już będzie przecież.