twitter2blip
się wziął i zniknął z powierzchni sieci, co niejako rozwiązuje moje kłopoty z Twitterem - skoro nie docierają na niego moje statusy, to nie muszę na niego zaglądać. Po prostu założyłem sobie oddzielne konto na śledzenie postaci fikcyjny. Ostatnio do paczki bohaterów Questionable Content doszła trójka z Dresden Codak i ze sobą Twittują. Więcej potencjału widziałbym w crossoverze z Octopus Pie.
Teoretycznie mógłbym oczywiście olać brak twitter2blip i zacząć korzystać z hellotxt, ale nie przekonuje mnie to do końca. Tak też spokojnie sobie blipuje obserwowany nie przez 80, a 20 osób. Z których część też zostałą odcięta od Twittera.
Popularność Twittera w środowisku komiksowym pokazuje, jak ważne są szczegóły i łątwość obsługi - dwie najbardziej rozchwytywane w tym kręgu osoby, czyli Koko i Bele, też pisali przecież na Blipie. Ale coś sprawiło, że zaczęli mówić o swoich profilach na Twitterze, a nie na jego polskim odpowiedniku. A potem, skoro ośrodki opinii się wypowiedziały, poszło jak z płatka. Inny przykład - KRL miał Blipa dobre pół roku temu, ale nie napisał na nim nic - teraż załozył sobie Twittera i już poszło.
Szkoda Blipa, szkoda go jako polskiego produktu dającego pracę polskim informatykom, szkoda go jako kolejnej próby zrobienia czegoś lokalnie, bez konieczności rozmywania się w globalnej sieci. Ale pewnych rzeczy się nie przeskoczy - Kevin Smith nie blipuje. Doda też nie.