Od środowego poranka BUW jest zajęty dla premiera. Szary student będzie mógł korzystać z biblioteki jedynie w godz. 18-22, a nie jak co dzień - od 9 rano. Przygotowujący się do sesji denerwują się. W bibliotece ślęczy m.in. Marta Poślad, studentka nauk politycznych i prawa. - To nie w porządku. Jest środek sesji. Kończę pracę magisterską. Na dniach muszę ją oddać. Korzystam z książek z czerwoną naklejką, a to oznacza, że nie mogę ich wynieść na zewnątrz - skarży się. I dodaje: - To jest niefrasobliwe działanie zespołu pana premiera. W Warszawie jest milion miejsc, w których takie spotkanie można zorganizować. Biblioteka w środku sesji powinna służyć przede wszystkim studentom.
Premier przeszkadza w sesji studentom
alarmuje Fakt. A nie, zaraz, warszawska Wyborcza.