Z Cezarym Michalskim zgadzam się o tyle, że blogerzy anonimowi stoją moim zdaniem przed problemem moralnym, a w przyszłości może i prawnym. Roszczą sobie prawo do bardzo ostrych sądów nie opatrując ich własną twarzą i nie biorąc za te sądy odpowiedzialności - to kwestia moralności. Ale zetknąłem się z wieloma blogami, gdzie podawano nieprawdziwe informacje. Pojawia się pytanie, czy to jeszcze prywatne wypowiedzi, skoro funkcjonują w sieci, która jest powszechnie dostępna, a więc w jakiejś mierze publiczna. Czy prawa blogerów powinny być większe niż dziennikarzy związanych prawem prasowym i dość w Polsce rygorystycznym orzecznictwem sądów?
Współczuję Katarynie - Opinie - Dziennik.pl
I to jest właśnie idealny przykład na to, co się dzieje, gdy próbuje się stare normy z dużych mediów przypasować do internetu. To trochę tak, jakby oczekiwać, że przy każdym grafiitti w stylu “Jolka się puszcza” podawać dane autora, bo to przecież nie ładnie tak, anonimowo i publicznie.
Przestrzeń publiczna - you are doin it wrooooooong!