Innym razem żołnierz, który wydawał ładunki ćwiczebne, dał koledze prawdziwy trotyl. Żołnierza zrzucono ze śmigłowca z zadaniem dokonania sabotażu linii kolejowej gdzieś między Bydgoszczą a Toruniem. - Podłożył ładunek i… odpalił. Wysadził tory, po których niedługo miał przejechać ekspres. Cudem nie doszło do wykolejenia pociągu - mówi Jeszka.
cudowny świat prlowskich służb specjalnych