kmh

Nazywam się Konrad Hildebrand i za dnia jestem zwyczajnym dwudziestoparolatkiem walczącym o miłość, sprawiedliwość i lepsze jutro. Obecnie zajmuje się robieniem internetów w dużej firmie z całkiem znośną stołówką. Wcześniej zajmowałem się masą interesujących rzeczy, m.in. prowadzeniem magazynu Motyw Drogi, który aktualnie znajduje się w stanie hibernacji. Ale to się zmieni. Tutaj wrzucam wszystko to, co o czym nie chce zapomnieć.
Można mnie również znaleźć na:

Wreak Havoc! Kids These Days (via 632MDC)

this is my fight

Komentarze (Pokaż)

Lets Have A War - From Autumn To Ashes (Fear Cover) (via marka1045)

oryginalna wersja tego kawałka nie ma tego kopa. a podłożenie go pod Naruto to już totalny odpał

Komentarze (Pokaż)

War All The Time (via hoodamman)

Ciągle chodzi za mną ten kawałek i ciągle zapominałem go sobie zapuścić.

i ten teledysk byłby znacznie lepszy, gdyby cały składał się z “ac 130 predator vision”. no ale coz.

jak popioły amerykańskich flag (już niedługo w twoim sąsiedztwie ziom)

Komentarze (Pokaż)
Ostatnią grą, którą tak mocno się jarałem jak Puzzle Agentem był Minecraft. W przeciwieństwie do produkcji Notcha przygody agenta Tethersa da się skończyć. I są super.

Ostatnią grą, którą tak mocno się jarałem jak Puzzle Agentem był Minecraft. W przeciwieństwie do produkcji Notcha przygody agenta Tethersa da się skończyć. I są super.

Komentarze (Pokaż)
Fisher szuka właściciela, choć pewnie nie nazywa się Fisher

Fisher szuka właściciela, choć pewnie nie nazywa się Fisher

Komentarze (Pokaż)

Marik - Moje Serce ( PieknyStefan Hard Disko Remix ) (via pieknystefan)

mam straszną słabość do tych wszystkich piosenek (wszystkich czterech) w których żeński podmiot liryczny zapowiada, jak dobrze zrobi odbiorcy. Bo się utożsamiam z odbiorcą i sobie wyobrażam, jak podmiot wkłada sukienkę tę przenajlepszą i makijażem przystroi oczy specjalnie dla mnie itd

to się nigdy nie dzieje ,ale to chyba dobrze, bo podejrzewam, że jest jeszcze kilku innych gości na świecie, którzy też myślą, że to tak tylko dla nich

Komentarze (Pokaż)
Komentarze (Pokaż)
więc byłem 11 listopada na blokadzie przeciwko marszowi ONR i MW, bo po prostu nie lubię tych gości i nie widzę za bardzo, aby ich wizja przyszłości tego kraju niosła ze sobą jakiś pożytek
niektórzy neutralni i zdystansowani obserwatorzy patrzą na obrazek Adlera i z radością kiwają głowami, że właśnie tak jest, tak to wygląda. oni kontra oni, siebie warci.
I jest to prawda, ale i nieprawda.
Nie poszedłem na demonstracje się bić, nie mam do tego fizycznych warunkow, choć nie ukrywam, że moim celem było niedopuszczenie, aby obrońcy narodu przeszli krakowskim przedmieściem. bo ich widok na ulicach mojego miasta mnie gleboko mierzi. I nie musiałem się z nikim bić, stałem razem ze znajomymi, dowcipkowaliśmy, śmialiśmy się i od czasu skandowaliśmy hasła. wszystko w piknikowej atmosferze, z lekką dawką napięcia, bo nigdy nie wiadomo, co się wydarzy
zwłaszcza, że za zakrętem bardziej zdeterminowani “antyfaszyści” rzucali się z narodowcami kamieniami, a kilka godzin później ganiali się z nimi na oboźnej i byli spychani z ulicy przez policje.
wiele się nasłuchałem o idei “prewencyjnego wpierdolu” wyznawanej przez co bardziej radykalnych “sportowców” i wiem, że część z nich jest przekonana, że jak dadzą idiocie po głowie, to spłynie na niego światłość i przestanie wierzyć w narodowy socjalizm. być może są pojedyncze przypadki potwierdzające te metody, ale wątpię aby miały szersze zastosowanie.
bo źródłem ksenofobii i rasizmu nie jest głupota, a strach przed jutrem. mowiac oglednie
zabawne jest, ze tym co łączy część “sportowców” jak i narodowców jest głęboka niechęć do Gazety Wyborczej. A teraz ta obrzydliwa Wyborcza zagnała na ich coroczne święto “normalsów”, którzy też chcą protestować, ale bez rzucania kamieniami. i to jest piękne.
i myślę, że gdyby nie koalicja 11listopada i ogolna aktywizacja najrozniejszych srodowisk, marsz by przeszedl, a sportowcy mogliby conajwyzej tak jak w zeszlym roku troche sie poganiac po uliczkach.
wiec triumf normalsow. smiesznie bylo stac w drugim szeregu pikiety, trzymac sie pod rece ze znajomymi, a w pierwszym szeregu i dokola nas staly zamaskowane dzieciaki przekonane, ze sa na pierwszej linii frontu. nie byly, policja miala wszystko pod kontrola, a od narodowcow oddzielaly nas cztery linie mundurowych i dlugosc placu zamkowego
za rok bedzie jeszcze fajniej. i nie przejda.

więc byłem 11 listopada na blokadzie przeciwko marszowi ONR i MW, bo po prostu nie lubię tych gości i nie widzę za bardzo, aby ich wizja przyszłości tego kraju niosła ze sobą jakiś pożytek

niektórzy neutralni i zdystansowani obserwatorzy patrzą na obrazek Adlera i z radością kiwają głowami, że właśnie tak jest, tak to wygląda. oni kontra oni, siebie warci.

I jest to prawda, ale i nieprawda.

Nie poszedłem na demonstracje się bić, nie mam do tego fizycznych warunkow, choć nie ukrywam, że moim celem było niedopuszczenie, aby obrońcy narodu przeszli krakowskim przedmieściem. bo ich widok na ulicach mojego miasta mnie gleboko mierzi. I nie musiałem się z nikim bić, stałem razem ze znajomymi, dowcipkowaliśmy, śmialiśmy się i od czasu skandowaliśmy hasła. wszystko w piknikowej atmosferze, z lekką dawką napięcia, bo nigdy nie wiadomo, co się wydarzy

zwłaszcza, że za zakrętem bardziej zdeterminowani “antyfaszyści” rzucali się z narodowcami kamieniami, a kilka godzin później ganiali się z nimi na oboźnej i byli spychani z ulicy przez policje.

wiele się nasłuchałem o idei “prewencyjnego wpierdolu” wyznawanej przez co bardziej radykalnych “sportowców” i wiem, że część z nich jest przekonana, że jak dadzą idiocie po głowie, to spłynie na niego światłość i przestanie wierzyć w narodowy socjalizm. być może są pojedyncze przypadki potwierdzające te metody, ale wątpię aby miały szersze zastosowanie.

bo źródłem ksenofobii i rasizmu nie jest głupota, a strach przed jutrem. mowiac oglednie

zabawne jest, ze tym co łączy część “sportowców” jak i narodowców jest głęboka niechęć do Gazety Wyborczej. A teraz ta obrzydliwa Wyborcza zagnała na ich coroczne święto “normalsów”, którzy też chcą protestować, ale bez rzucania kamieniami. i to jest piękne.

i myślę, że gdyby nie koalicja 11listopada i ogolna aktywizacja najrozniejszych srodowisk, marsz by przeszedl, a sportowcy mogliby conajwyzej tak jak w zeszlym roku troche sie poganiac po uliczkach.

wiec triumf normalsow. smiesznie bylo stac w drugim szeregu pikiety, trzymac sie pod rece ze znajomymi, a w pierwszym szeregu i dokola nas staly zamaskowane dzieciaki przekonane, ze sa na pierwszej linii frontu. nie byly, policja miala wszystko pod kontrola, a od narodowcow oddzielaly nas cztery linie mundurowych i dlugosc placu zamkowego

za rok bedzie jeszcze fajniej. i nie przejda.

Komentarze (Pokaż)

HD Starcraft 2 IdrA v Ddoro (via HDstarcraft)

Idra ostatnio zrobił się zbyt przekombinowany. ale uroczy jak zwykle

Komentarze (Pokaż)

This is Bloodline Champions

z cyklu “gry pecetowe umarły” - coś na co tracę ostatnio czas wieczorami

Komentarze (Pokaż)

Czarzly - Zatruta Krew (via mroutoffocus)

wasza moralność jest więzieniem dla nas.

czy też raczej, wyzwoleniem, zależy jak spojrzeć

Komentarze (Pokaż)

The Offspring - Session - Ignition (via TheArmageddon)

Paweł ostatnio się mnie zapytał, jaką płytę nagrałbym sobie na te śmieszne guziki mieszczące tylko jeden album. “Ignition” nie jest tą płytą, ale przypomniała mi się dzisiaj nagle i rany, kiedyś ciągle jej słuchałem i pałałem nienawiścią do LAPD.

Komentarze (Pokaż)
Komentarze (Pokaż)
I am a good christian I spend what I earned God bless my country Everyday I pray I believe in the Almighty I am sure he’s there There must be supply Since there is demand

THE BLACK TAPES “SHIPWRECK” nowe numery na myspace

za trzy tygodnie niecałe TBT nową płytę wydają, dwa kawalki od przesluchania

(Source: forum.hard-core.pl)

Komentarze (Pokaż)
Czy Wy też nie macie czasami dość sytuacji, kiedy wszystko o grze już wiecie, zanim jeszcze ją uruchomicie?

W niewoli informacyjnego szumu

czasami zdarza mi się napisać nagle coś, z czego jestem bardziej zadowolony niż zwukle

Komentarze (Pokaż)